January 27, 2010
Mało znany
Szczyt Macelak należy do miejsc stosunkowo słabo opisanych. Na pewno, jak atrakcja turystyczna Pienin, pozostaje daleko w tyle za Trzema Koronami czy Szczawnicą, o spływie Dunajcem już nie wspominając. Większość osób odwiedzających ten zakątek kraju w ogóle nie ma o nim pojęcia, a jeśli nawet przechodzą biegnącym jego zboczem szlakiem niebieskim, to nie zdają sobie z tego sprawy.
Najważniejsze informacje
Macelak ma 857 m n.p.m, a jego zbocza są głównie pokryte trawą. Natomiast szczyt jest zalesiony. Szlak niebieski biegnie poniżej szczytu, a na samą górę nie prowadzi żadna uczęszczana ścieżka. Nawet jeśli nie zdecydujemy się przedzierać przez las, co w zasadzie nawet odradzam. Warto zatrzymać się na zboczu i zwrócić uwagę na otaczające nas widoki. Na jednej z polan można nawet zrobić sobie przerwę wypoczynkową przed dalszą drogą.
Zapadlisko Złota Studnia – pozostałość karpackiego górnictwa
Być może nie zdecydowałbym się na pisanie oddzielnego artykułu na temat Marcelaka, gdyby nie zapadlisko Złota Studia. Miejsce o tyle ciekawe, co i tajemnicze. Jest to najprawdopodobniej pozostałość po starym szybie górniczym. Obecnie niewielu turystów interesuje się pienińskimi sztolniami. W średniowieczu intensywnie poszukiwano tutaj kruszców. Tym, którego najbardziej uparcie szukano, jak wskazuje sama nazwa zapadliska, było właśnie złoto. Do dziś krążą legendy o ukrytych w tym miejscu skarbach. Ponoć jest tam jeszcze sporo tego drogocennego materiału, którego nie zdążono niegdyś wywieźć. Niektórzy wiążą skarb z imieniem legendarnego krzyżowca Piotra Wydżgi, o którym pisał Długosz. Pomijając legendy, zjawisko poszukiwania złota oraz innych kruszców w całych Karpatach, jest dobrze znane historykom. Ostały się nawet dokumenty zawierające przywileje dla poszukiwaczy. Do bardziej cennych należy dokument wydany przez Leszka Białego (ok. 1221-1224r.). Można w nim znaleźć ciekawe rozróżnienie na dwa „zawody” inventores i fossores – poszukiwaczy i kopaczy. Na temat samej Złotej Studni nie wiemy nic więcej. Trzeba pamiętać, że kiedyś tego typu miejsca otaczano tajemnicą, by nie dopuścić do nich konkurencji.
January 19, 2010
Dla miłośników zabytków
Zapewne pod pojęciem atrakcje turystyczne Pienin, każdy będzie rozumiał coś innego. Wiele osób przyjedzie tu po prostu na narty lub pochodzić po górach i nie w głowie będą im zabytki. Są jednak i tacy, którzy chętnie się z nimi zapoznają. Ten artykuł jest właśnie kierowany do tej drugiej grupy. Pisząc o zabytkach mam na myśli zarówno zamki, kamienice, jak i zabytki sakralne: kościoły i cerkwie. Zatrzymajmy się teraz przy cerkwi w Jaworkach.
Fiszka z historii
Od czasów wielkiej schizmy i rozłamu jaki nastąpił w chrześcijaństwie w 1054r. podejmowano wiele prób pojednania. Jedną z nich była unia brzeska z 1595r. na mocy której część duchowieństwa i ludności prawosławnej wróciła do jedności z Rzymem, ale jednocześnie zerwała stosunki z prawosławiem. Tak w bardzo wielkim skrócie, doszło do powstania kościoła greckokatolickiego. Dzisiejszy kościół w Jaworkach, to właśnie dawna cerkiew greckokatolicka. Pierwsza budowla sakralna powstała w tym miejscu w 1680r.. Była wykonana z drewna i szybko uległa pożarowi. Kolejna cerkiew została zbudowana w 1798r. i do dziś jest częścią bogactwa tego regionu.
Na co zwrócić uwagę
Obecny wygląd świątyni zawdzięczamy częściowo władzą austriackim, które w tamtych czasach dążyły do podporządkowania sobie całego życia religijnego w cesarstwie. Wynikiem tych dążeń był styl józefiński, czyli zestaw oficjalnych urzędowych wzorców, według jakich musiały być stawiane wszystkie budowle sakralne. Jest to ostatecznie pewna odmiana stylu późnobrakowego. Prosta kamienna budowla z wieżą. Kiedyś dach był pokryty gontem, obecnie zastąpiła go blacha. Budynek jest orientowany, co oznacza, że prezbiterium skierowano na wschód. Podobnie, jak w innych świątyniach tego obszaru, dużo ciekawsze jest wnętrze.
Jeśli spojrzymy w górę, po wejściu do środka, zauważymy sklepienie kolebkowe wsparte na pilastrach wystających ze ścian bocznych. Znajdują się na nich wizerunki Ewangelistów. W samym prezbiterium znajduje się ołtarz, tron biskupi oraz dodatkowe krzesła dla celebransów. To podstawowe odstępstwo od typowych cerkwi prawosławnych. Na ścianach cerkwi możemy zauważyć polichromię z 1926r. Namalował ją Andriej Demkowicz. Zawiera scenę: Zwiastowania, Pokłon Trzech Króli, Chrzest Pański i Zmartwychwstanie. Na chórze można zauważyć napis w języku starocerkiewno-słowiańskim (język liturgii prawosławnej) oznaczający; „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój”.
Jednak tym co zasługuje na szczególną uwagę jest ikonostas, nieodłączny element wystroju każdej cerkwi. Zawiera namalowane według kanonu najważniejsze sceny z życia Chrystusa oraz wizerunki patriarchów Starego Testamentu. Gdy będziemy oglądać ikony, warto zwrócić uwagę, że kanon dotyczy nie tylko sposobu przedstawienia postaci, kolorystyki i układu ciała, ale także tego jak względem siebie mają być ustawione poszczególne ikony. W środku ikonostasu znajdują się Carskie Wrota zarezerwowane dla wyższego duchowieństwa oraz Diakońskie Wrota, dla duchownych niższego stopnia. W dawnych czasach ikonostas pełnił też role bardzo praktyczną. W razie najazdu wbiegający do świątyni żołnierze potrzebowali kilku sekund więcej, by dotrzeć do ołtarza. Dawało to czas odprawiającemu liturgię duchownemu na to, by mógł spożyć sakramentalne postacie Ciała i Krwi Chrystusa i uchronić je od zbezczeszczenia.
January 13, 2010
Zabytek warty uwagi
Stojący przy rynku w Krościenku nad Dunajcem, zabytkowy kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych zasługuje na uwagę wszystkich, których interesują zabytki architektoniczne. Postanowiłem opisać ten obiekt w osobnym artykule zgodnie zresztą z obietnicą daną Czytelnikom w tekście na temat Krościenka. Zwiedzaniu kościoła warto poświęcić trochę czasu. Proponuje też uważnie przyjrzeć się niektórym elementom jego wystroju. Być może jego wygląd zewnętrzny nie zwraca aż tak dużej uwagi, jednak wnętrze mieści cenne skarby kultury.
Krótka historia parafii
Historia parafii, jak można się tego spodziewać, ściśle wiąże się z historią miejscowości. Zachęcam do zapoznania się z nią w artykule o tej miejscowości. Już na samym początku badania tematu, moje zdziwienie wzbudził fakt braku dokumentów na temat powstania kościoła i parafii. Moje wcześniejsze doświadczenia w tym zakresie przekonują mnie, iż zwykle kurie diecezjalne pieczołowicie przechowują dane dotyczące erekcji każdego kościoła. Dotyczy to również świątyń powstałych w średniowieczu. W parafii poinformowano mnie, że takich dokumentów nie ma. Prawdopodobnie zaginęły. Z tego powodu, podawaną w niektórych źródłach datę 1350r. należy traktować jako przybliżoną. Odnosi się to również do pożaru kościoła, który według tych informacji miał miejsce cztery lata po jego powstaniu. Są i tacy, którzy datują powstanie parafii na dużo wcześniejsze niż akt lokacyjny z 1348r. Z tamtych czasów, a więc z XIV wieku pochodzi prezbiterium kościoła. O gotyckim charakterze świadczą sklepienia krzyżowe. Natomiast nawa w swoim obecnym stanie, pochodzi już w z wieku XVI, a w następnym stuleciu dobudowano jeszcze przedsionek.
W 527r. przyłączono do parafii w Krościenku parafię ze Szczawnicy, która z powodu ubóstwa nie mogła sama utrzymać proboszcza, a po latach dołączono również parafię w Grywaldzie. Odnotowano szereg zatargów poszczególnych proboszczów z mieszczanami i wójtami. Nie jest to jednak zjawisko wyjątkowe. Podobne zatargi miały wówczas miejsce w wielu parafiach. Często zarówno jedna, jak i druga strona nadużywała swojej władzy i przywilejów. Od 1938r. kościół należy do diecezji tarnowskiej, a wspomniane parafie są już oddzielnymi jednostkami administracyjnymi.
Wnętrze kościoła Wszystkich Świętych
Najważniejsze rzeczy warte obejrzenia znajdują się wewnątrz świątyni. Na pierwszym miejscu trzeba wymienić gotycką chrzcielnicę, którą ponoć ofiarował w 1493r. sam król Jan Olbracht. Chrzcielnica jest zdobiona herbami z orłem w koronie. Gotyckie prezbiterium mieści wspaniały ołtarz główny oraz mniejsze ołtarze, przy których niegdyś odprawiano prywatne msze. Praktyka ta znikła w Kościele dopiero z wprowadzeniem przez Sobór Watykański II koncelebry. Można tu też zobaczyć stacje Drogi Krzyżowej. Na ścianach prezbiterium uwagę przyciąga polichromia ze scenami z życia św. Barbary. Malowidła te odkryto stosunkowo niedawno. Natomiast w nawie głównej można podziwiać polichromię namalowaną przez Jakuba Koraba z Nowego Targu i pochodzącą z końca XVI wieku. Jest to doskonały przykład tzw. Biblii dla biednych zawierający przemieszanie scen biblijnych i legendarnych. Wychodząc z kościoła warto jeszcze zatrzymać się na zewnątrz przed rzeźbą Męki Pańskiej dzieła Janosa.
January 5, 2010
O Pieninach bardziej oryginalnie
Każdy, kto choć cokolwiek słyszał o Pieninach, łatwo skojarzy nazwę miejscowości – Krościenko nad Dunajcem, a od tej nazwy już prosto płynie świadomość do kolejnego skojarzenia – spływ przełomem Dunajca. W zasadzie Krościenko stanowi stację końcową tego spływu i powinno się go bardziej kojarzyć ze Sromowcami, ale skojarzenie ma to do siebie, że nie zawsze biegnie do końca racjonalnymi ścieżkami.
Pieniny opisywano już na wiele sposobów. Pełno na ten temat wpisów i artykułów w internecie, a sama Wikipedia też dostarcza dużo informacji. Wiadomo, iż atrakcje turystyczne w Pieninach to wdzięczny i chłonny temat. Jednak postanowiłem wysilić się na trochę oryginalności i pominąć ten jeden raz zamki, szlaki turystyczne oraz wyciągi narciarskie. Nie będę też pisał o balach, kuligach i innych zimowych atrakcjach serwowanych przez miejscową agroturystykę. Ten artykuł to propozycja dla zupełnych leniuchów oraz tych, którzy mają ochotę zetknąć się choć raz z Pieninami w sposób, który nie wymaga wysiłku, a tylko odrobiny wrażliwości estetycznej.
Blisko, a jednak szczyt!
Proponuję mianowicie wejść sobie schodami na szczyt Kopiej Górki. Nie trzeba w tym celu opuszczać Krościenka, a sam szczyt zdobyć może każdy, nawet osoba o kulach. Na Kopią Górkę można dojść od rynku ulicami: Jagiellońską, Targową, Kościuszki i Blachnickiego. Każdy z miejscowych bez trudu wskaże drogę. Jeśli zobaczymy remizę strażacką, to jesteśmy już nieopodal celu.
Staniemy u stóp schodów, które rozpoczynają się po prawej stronie ulicy. Miejsce to stanowi Centrum Ruchu Światło-Życie, ale niekoniecznie trzeba kierować się względami religijnymi, by je zwiedzić. Można wprawdzie obejrzeć figurę Matki Boskiej, ale można też ruszyć od razu schodami dalej. Szczegółów samego Centrum nie będę tu opisywał. Omijamy Namiot Światła i już tylko kilkadziesiąt stopni do szczytu. Polecam to miejsce z jednego prostego powodu. Jest tu cicho i spokojnie. Wprawdzie jeśli akurat trwają jakieś rekolekcje oazowe mogą nas z dołu dolecieć śpiewy, ale generalnie jest to jedno z najcichszych miejsc w Pieninach, mimo, iż położone niemal w centrum miasteczka. Siedziałem tu czasem przez kilka godzin i nie widziałem nigdzie żadnego człowieka.
Widok z Kopiej Górki
Co można zobaczyć z Kopiej Górki? Rozciąga się tu wspaniała panorama. Widać gorę Błyszcz (945 m n.p.m) i płynący w dole Dunajec. Na północy widać szczyt Marszałek (828 m n.p.m.), a na południu Dział (598 m n.p.m.). Sama Kopia Górka ma zaledwie 478 m n.p.m. Muszę przyznać, że w czasie pisania tego krótkiego tekstu spotkała mnie nie lada niespodzianka. Trafiłem na tekst w Wikipedii, który (co się często zdarza) jest bezkrytycznie powielany w innych serwisach. Napisano tam mianowicie, że szczyt nie przedstawia żadnych walorów widokowych. Tak to jest, gdy pisze się o czymś czego się nigdy nie oglądało osobiście. Moim zdaniem widoki z Kopiej Górki warte są obejrzenia. Wiem, że istnieje wiele ciekawszych miejsc widokowych w Pieninach, ale ostatecznie miała to przecież być propozycja na dzień letniego leniuchowania na trawie.